Jedno zdanie: Hanna Igalson-Tygielska

Tegorocznej edycji „Odnalezionego w tłumaczeniu” towarzyszy seria tekstów przygotowanych przez Paulinę Małochleb. Wśród nich znajdą Państwo kwestionariusze tłumaczy i tłumaczek, w których nominowani do Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego opowiadają o pracy z przekładem oraz opowieści z cyklu Jedno zdanie, w których dzielą się (problematycznymi) zdaniami, jakie szczególnie mocno utkwiły im w pamięci.

Wszystkie teksty pojawiają się na blogu autorki (Książki na ostro – polecamy!) oraz prezentowane są na stronie „Odnalezionego w tłumaczeniu”.

 

O utworze, którego przekład szczególnie mocno utkwił jej w pamięci opowiada Hanna Igalson-Tygielska, tłumaczka z języka francuskiego nominowana do Nagrody za przekład Srogiej zimy Raymonda Queneau (wyd. Biuro Literackie 2019):

Hanna Igalson-Tygielska jako przykład skomplikowanego tłumaczenia podała sonet Saint-Beuve’a z XIX wieku:

Sonnet

J’étais un arbre en fleur où chantait ma Jeunesse,
Jeunesse, oiseau charmant, mais trop vite envolé,
Et même, avant de fuir du bel arbre effeuillé,
Il avait tant chanté qu’il se plaignait sans cesse.

Mais sa plainte était douce, et telle en sa tristesse
Qu’à défaut de témoins et de groupe assemblé,
Le buisson attentif avec l’écho troublé
Et le coeur du vieux chêne en pleuraient de tendresse.

Tout se tait, tout est mort! L’arbre, veuf de chansons,
Étend ses rameaux nus sous les mornes saisons;
Quelque craquement sourd s’entend par intervalle;

Debout il se dévore, il se ride, il attend,
Jusqu’à l’heure où viendra la Corneille fatale
Pour le suprême hiver chanter le dernier chant.

 

 

Który przełożyła tak:

Sonet

Byłem rozkwitłym drzewem w dniach śpiewnej Młodości,
Co jak śpiewna ptaszyna z gałęzi sfrunęła,
Lecz nim jesień już ciemna kończyła swe dzieła
We wdzięcznym śpiewie ptaka zew skargi zagościł.

A tak słodka ta skarga i pełna żałości,
Że choć ją licznych świadków bliskość ominęła,
Gęstwina leśna echem przeciągłym westchnęła,
Serce starego dębu załkało z czułości.

Wszystko milknie i kona! Drzewo owdowiałe
Wyciąga drżące ręce pod deszczu powałę,
Głuchym trzaskiem niekiedy we wnętrzu zastuka;

Samo siebie pożera – gnie się, marszczy, słania,
Czeka zimy, co ześle fatalnego Kruka,
By mu requiem zaśpiewał w godzinie konania.

 

Sonet ukazał się w trzecim tomie Antologii poezji francuskiej – w wyborze i opracowaniu Jerzego Lisowskiego (wyd. Czytelnik 2000).